W Salt Lake City na pewno wszyscy są zadowoleni z przebiegu loterii, ale według najnowszych doniesień Marca J. Spearsa Jazz są też przekonani, że zawsze może być jeszcze lepiej. Stąd też pomysł na sprawdzenie, czy w Waszyngtonie ktoś odbierze telefon z propozycją dotyczącą pierwszego numeru Draftu.
Z jednej strony w tak bogatym w talent Drafcie Jazz mają duży komfort wybierając jako drudzy, ale z drugiej zdają sobie też sprawę, że w teorii chyba nikt z tej topowej czwórki nie pasowałby do drużyny tak jak AJ Dybantsa. Jeżeli mieliby wciągnąć Wizards w jakiekolwiek rozmowy, to właśnie dlatego, że chcieliby mieć pewność co do niego. Na ten moment Dybantsa jest bowiem o krok przed całą resztą i już przez kilka ostatnich tygodni był typowany jako jedynka – niezależnie od tego, kto ostatecznie wygrał loterię i jaki jest jego potencjalny fit z drużyną. To po prostu obiektywnie największy talent tegorocznej klasy i łakomy kąsek dla wszystkich. Problem dla Jazz jest taki, że w Waszyngtonie również zdają sobie z tego sprawę i raczej nie oddadzą jedynki w zamian za uścisk dłoni Danny’ego Ainge’a. Przesunięcie się w tym przypadku o tą jedną pozycję może kosztować Jazzmanów potencjalnie nawet niechroniony pick w pierwszej rundzie kolejnych Draftów.
Cała sytuacja robi się jeszcze ciekawsza, kiedy spojrzymy na to z perspektywy samych Wizards. Organizacja z Waszyngtonu nie znajduje się dziś w miejscu, w którym musi panicznie szukać jednego konkretnego nazwiska. Jeśli ich management rzeczywiście uważa, że różnica między Dybantsą, a powiedzmy Darrynem Petersonem nie jest ogromna, to zejście o jedno miejsce i zgarniecie dodatkowego pierwszorundowego picku brzmi jak całkiem logiczny biznes. Tym bardziej, że historia takich ruchów pokazuje jasno – awans w drabince Draftu praktycznie zawsze kosztuje więcej, niż drużyny początkowo zakładają. Sixers w 2017 roku dopłacali pierwszorundowcem przesuwając się na pierwsze miejesce i wybierając Markelle’a Fultza, Mavericks dogadując zamianę z Hawks rok później również musieli dorzucić do tego wybór w pierwszej rundzie w przyszłości. Wizards podobno nie są negatywnie nastawieni do negocjacji, ale wszystko ma zależeć od tego, ile będą w stanie uzyskać w zamian.
















, a następnie
Pamiętam jak Seba nie wybrał Króla czyli „po prostu obiektywnie największy talent tegorocznej klasy i łakomy kąsek dla wszystkich” a wziął Steva Nasha jako jedynkę więc może Wizz zdecydują się na podobny ruch ;)
jaja, Markelle Fultz w 2026 dalej gral w NBA!