Cierpliwość Golden State Warriors ma swoje granice i najwyraźniej te właśnie zostały przez Kristapsa Porzingisa przekroczone. Niezależnie od tego, czy on sam ma jakikolwiek wpływ na stan swojego zdrowia. Wygląda na to, że Łotysz może zakończyć swoją przygodę z kalifornijską organizacją, zanim na dobre zdąży ją rozpocząć. Z najświeższych doniesień Shamsa Charanii z ESPN wynika, że Warriors zaczęli oficjalnie badać możliwość wymiany swojego zawodnika, który od dłuższego czasu zmaga się z problemami zdrowotnymi.
Porzingis opuścił cały obóz przygotowawczy i mecze przedsezonowe, a przed tygodniem Warriors poinformowali, że jego przerwa od gry będzie bezterminowa. Zawodnik ponownie odsunął się od drużyny i klub musi szukać rozwiązania sytuacji, która staje się coraz bardziej problematyczna. 31-latek cały czas zmaga się z nawracającymi problemami zdrowotnymi związanymi z zespołem POTS, czyli zespołem posturalnej tachykardii ortostatycznej – to zaburzenie układu autonomicznego, które może powodować między innymi przyspieszone tętno po przyjęciu pozycji stojącej, zawroty głowy, ale przede wszystkim przewlekłe uczucie zmęczenia i osłabienia całego organizmu. Porzingod podobno coraz poważniej zastanawia się nad swoją przyszłością w koszykówce, a jeśli jego stan nie ulegnie poprawie, to niewykluczone, że zdecyduje się nawet na zakończenie kariery.
Latem Porzingis podpisał dwuletnie przedłużenie umowy o wartości 40 milionów dolarów, ale jego wynagrodzenie na sezon 27/28 jest gwarantowane jedynie do wysokości 3 milionów dolarów. W poprzednim sezonie po wymianie do Warriors z Atlanty udało mu się dla Dubs wystąpić w 15 meczach, a ostatni raz pojawił się na parkiecie 12 kwietnia.













Porzi +picki za AD?
Wizkids chcą wygrywać.
Porzi- duży dom, ale na terenie zalewowym. Kto zaryzykuje?
Aż się wierzyć nie chce, że nie wykryto tego przed zawarciem umowy. Ten kontrakt jest raczej nie do przesunięcia.
Ten właściwie niegwarantowany przyszły rok sprawia, że jest jak najbardziej do przesunięcia. Zawsze są jakieś drużyny, którym zależy na czyszczeniu sobie przyszłego salary.
Przeszłość pokazała, że w NBA wszystko jest do przesunięcia