Rzutówka: Sochan miał miejsce do wzięcia, nie przekonał Blazers

5
fot. NBA League Pass

Śniło mi się, że Portland Trail Blazers zrobili wielką wymianę, równocześnie oddając Damiana Lillarda i Ja Moranta. Nie pamiętam już szczegółów, ale czytałem doniesienia Shamsa Charanii, analizowałem składy kilku drużyn zaangażowanych w tę transakcję i wydawało się to tak realne – choć głupie – że gdy się obudziłem, myślałem, że to naprawdę się wydarzyło. Przez moment byłem przekonany, że przeczytałem o tym przed zaśnięciem. Musiałem to sprawdzić. Okazało się, że Shams raportuje jedynie o kolejnych zwolnieniach. Nic wielkiego się nie wydarzyło. Dame i Ja nadal są w Portland.

W drużynie nie ma już jednak Jeremiego Sochana. To mi się nie przyśniło. W śnie jego zwolnienie było zrozumiałe, ponieważ potrzebowali elastyczności do wielkiego transferu. W śnie nie chcieliśmy, żeby głupi Blazers, którzy tuż przed otwarciem sezonu robią taką rewolucję w składzie i oddają dopiero co stworzony backcourt, byli polską drużyną w NBA. W rzeczywistości może nieco dziwić, że zrezygnowali z pozostawienia go w składzie. Może mają już kogoś innego na oku, kto zajmie jego miejsce. Samo wolne miejsce w składzie oczywiście też zapewnia jakieś pole manewru, ale gdyby zatrzymali Sochana, jego kontrakt pozostałby niegwarantowany. Do stycznia mogliby go zwolnić bez konsekwencji, a znajdują się wystarczająco daleko od progu podatku, żeby nie martwić się trzymaniem 15-osobowego skład.

W czterech meczach preseason Jeremy spędził na parkiecie łącznie 48 minut, zanotował 24 punkty (10/15 z gry, aż 4/5 za trzy!), 13 zbiórek, 5 asyst, przechwyt i blok. Cyferki wyglądają całkiem ładnie. Jego gra wyglądała okej. Ale to tylko preseason, a on grał głównie w czwartych kwartach, rywalizując z innymi zawodnikami z końca ławki. Tylko przeciwko London Lions pojawił się na parkiecie nieco wcześniej i nawet rozpoczął drugą połowę, ale nawet wtedy nie miał okazji pograć z żadnym z podstawowych zawodników Blazers. Micah Nori nie sprawdził go w ustawieniach, których mógłby użyć w prawdziwych meczach, co było jasnym sygnałem, że nie widzi dla niego miejsca w rotacji. Dlatego obawiałem się właśnie takiego końca tej historii.

Nie zaskoczyło mnie, że zwolnili Sochana. Mimo wszystko dziwi jednak, że przy niedostatku skrzydłowych nie chcieli go zatrzymać na końcu składu. Choćby jeszcze na chwilę, na wszelki wypadek. Zostawili za to Micaha Pottera, choć grał krócej niż Polak i był najbardziej minusowym zawodnikiem drużyny w preseason. Poza tym jest bardziej centrem niż skrzydłowym, a w Portland jest jeszcze czterech innych środkowych.

Ale oczywiście 4/5 za trzy nie oznacza, że Jeremy stał się nagle zagrożeniem na dystansie, a cztery mecze to tylko niewielki wycinek całego kilkutygodniowego okresu przygotowawczego. Najwyraźniej Sochan nie przekonał Blazers swoją pracą. Szkoda. Niestety jest duże ryzyko, że właśnie stracił swoją ostatnią szansę na uratowanie kariery w NBA. Wydawało się, że ma miejsce do wzięcia, bo nie musieli nikogo zwalniać, a mimo to nie był w stanie się utrzymać. Ma dopiero 23 lata i wciąż spory potencjał, ale kolejna drużyna z niego rezygnuje, co niestety o czymś świadczy. Nie chcieli go zatrzymać nawet na niegwarantowanym kontrakcie, mimo że przydałaby im się głębia na skrzydle.

Na pocieszenie Jeremy może teraz polecieć do Nowego Jorku na ceremonię uhonorowania mistrzów i odebrać swój pierścień.


Szósty Gracz istnieje dzięki wsparciu osób takich jak Ty. To dzięki Wam możemy każdego dnia tworzyć nowe treści, pisać i opowiadać o NBA. Jeśli cenisz naszą pracę, wesprzyj nas na Patronite lub przekaż jednorazową wpłatę.
Wspieraj Autora na Patronite Jednorazowe wsparcie (Przelewy24):
15zł   |   30zł   |   75zł   |   250zł  
Poprzedni artykułJeremy Sochan zwolniony z Portland Trail Blazers
Następny artykułWake-Up: Ben Simmons już zerwał Achillesa. 140 mln dla C.Wallace’a. Kostki Stepha i Dybantsy

5 KOMENTARZE

    • No tylko właśnie ta jego defensywa jest jakoś tak mitologizowana. Przez ten brak utrzymania się przy zdrowiu przez dłuższy czas siadł fizycznie, a w obronie od tego się wszystko zaczyna. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, Jeremy nie jest w niczym świetny, solidny roles co pobroni od 1 do 5, fakt – od biedy pogra picka zarówno jako kozłujący jak i screener, ale co więcej z atutów? Takich graczy niestety wypluwa ta liga :(

      6
      • No właśnie, to my uważamy go za dobrego, takiego który ma potencjał, jest niedoceniony w głównej mierze dlatego że jest Polakiem i się nim interesujemy. A prawda niestety jest bliższa temu co piszesz.
        Moim zdaniem dobrze byłoby dla niego jakby pograł sezon poza NBA ale w pełnym wymiarze minut i meczy przez cały sezon. Może wtedy odbuduje karierę. Bo na tą chwilę szansy do atakowania innego klubu NBA nie ma żadnej.

        1